To była jedna z moich ukochanych bajek — miałam ją przegraną na VHS i puszczałam tyle razy, że aż dziw, że taśma wytrzymała. Podśpiewywałam sobie „Cruella de Mon” przy śniadaniu, a w przedszkolu koleżanka miała dres z dalmatyńczykami, o którym śniłam po nocach.
Ta gumka to mój mały rewanż za tamte czasy — mlecznobiała, nakrapiana jak prawdziwy dalmatyńczyk, która w końcu pozwala mi mieć kawałek tamtego marzenia, choć w innej formie. Nosisz ją, gdy chcesz przypomnieć sobie, że kiedyś szczęście mierzyło się liczbą odtworzeń jednej kasety.

